Fortyfikacje w Kowalowej (część 2). Główny obóz wojskowy

Ten tekst jest 2. częścią cyklu ,,Fortyfikacje w Kowalowej'', składającego się z 6 artykułów. Kliknij gdzieś w tej ramce, by zobaczyć pełną listę tekstów w serii.
  1. Fortyfikacje w Kowalowej (część 1). Wojna o sukcesję bawarską
  2. Fortyfikacje w Kowalowej (część 2). Główny obóz wojskowy
  3. Fortyfikacje w Kowalowej (część 3). Reduta D
  4. Fortyfikacje w Kowalowej (część 4). Reduta A oraz pozostałe posterunki
  5. Fortyfikacje w Kowalowej (część 5). Stan aktualny i pomysły na przyszłość
  6. Fortyfikacje w Kowalowej (część 6). Tablice informacyjne
 

W poprzedniej części opisałem historię wojny o sukcesję bawarską i prowadzone w okolicach Mieroszowa i Kowalowej działania militarne. Teraz opowiem o fortyfikacjach polowych w Kowalowej — niewielkich, ale bardzo interesujących.

SPIS TREŚCI (kliknij, by rozwinąć)

Gdzie te szańce…?

Początkowo zakładałem, że zagadnienie wojny o sukcesję bawarską w okolicach Mieroszowa i Kowalowej opiszę w jednym dłuższym artykule. Jednak w miarę wgłębiania się w temat i docierania do kolejnych źródeł postanowiłem podzielić ten interesujący (mam nadzieję!) wątek na więcej części. W pierwszej nakreśliłem przyczyny ,,wojny kartoflanej’’ i opis kampanii w okolicach Mieroszowa, kompilując informacje z różnych źródeł, do których udało mi się dotrzeć.

Jednak uważny czytelnik lub czytelniczka z pewnością zauważyli, że pomimo sensacyjnie brzmiącego tytułu Fortyfikacje w Kowalowej o samej Kowalowej jedynie wspomniałem przy okazji opisywania tego, co działo się w Mieroszowie i okolicach. Gdzie zatem ,,schowały’’ się te polowe umocnienia wymienione w tytule…?

Do zrozumienia wielu spraw istotna jest znajomość tła historycznego, ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób o wiele ciekawsze jest wyjaśnienie, gdzie dokładnie były zlokalizowane umocnienia wojskowe i jak wyglądały. Niektórych być może zainteresuje również to, w jaki sposób dowiedziałem się o tym, że Kowalowa miała swój udział w tym osiemnastowiecznym konflikcie zbrojnym.

Zacznę zatem od początku mojej przygody z militarną historią Kowalowej.

Przypadkowe znalezisko

Późną jesienią 2023 r. błądziłem po internecie. Przypadkiem trafiłem na informacje o dużym remoncie prowadzonym w twierdzy srebrnogórskiej i planowanym udostępnieniu do ruchu turystycznego ,,nowych’’ (niedostępnych wcześniej) fragmentów tej monumentalnej budowli. Być może nie zwróciłbym uwagi na tę wiadomość, gdyby nie to, że kilka miesięcy wcześniej odwiedziłem Srebrną Górę po kilkuletniej przerwie. Podczas oprowadzania po twierdzy przewodnik wspominał o trwających pracach remontowych. Pamiętałem o tym i dlatego ,,wskoczyłem w temat’’, by dowiedzieć się więcej. Tak już mam, że lubię drążyć wątek, który mnie zaciekawił.

Podążając za kolejnymi odnośnikami trafiłem na wzmiankę o publikacji pod intrygującym tytułem Nowożytne fortyfikacje ziemne w Sudetach. Zapisałem go w swoim internetowym notatniku, w zakładce ,,Może się przydać / Do sprawdzenia później’‘, w którym gromadzę różne historie i tematy ,,na kiedyś’’.

Jakiś czas później przeglądałem stare i współczesne mapy Kowalowej i okolic. Próbując nałożyć niemiecki Messtischblatt z 1936 r. na lidarowy obraz terenu i tchnąć życie w starą mapę (tak jak zrobiłem to tutaj), zauważyłem pewien szczegół, który przykuł moją uwagę. Było to dziwne, bardzo regularne ukształtowanie terenu na niewielkim wzniesieniu w okolicach Kowalowej, na długim i szerokim wypłaszczeniu, na łąkach pomiędzy ulicami Malinową i Sokołowską. Wyglądało to tak:

Geoportal
 
Geoportal
 

Próbując przypomnieć sobie, czy mogłem już kiedyś widzieć to miejsce na żywo, zerknąłem na zdjęcie lotnicze. I zobaczyłem… w sumie nic ciekawego:

Szaniec D
 

Po sięgnięciu do szuflad w mózgu skojarzyłem, że idąc kilka lat wcześniej na wycieczkę z Kowalowej do Sokołowska, zwróciłem uwagę na wskazane strzałką na powyższym zdjęciu wzgórze porośnięte lasem. Zatrzymałem się tam nawet na odpoczynek i pod myśliwską amboną jadłem kanapkę. Dlaczego wtedy to wzgórze przykuło moją uwagę? Nie wiem. Prawdopodobnie dlatego, że oglądane od południa, czyli przy podchodzeniu do niego od strony ulicy Malinowej, wyglądało w tym krajobrazie jakoś… dziwnie? Trudno mi teraz to odtworzyć. W każdym razie miałem już punkt zaczepienia.

Szańce
 

Naniosłem pozostałości obozu na mapy projektu OpenStreetMap. Można je zobaczyć między innymi na Mapy.com (dawniej Mapy.cz). Kliknij mapę poniżej i sprawdź!

 

Lokalizacja obozu

Początek poszukiwań

Ponieważ to miejsce zaintrygowało mnie, a obraz z Geoportalu pokazywał tylko ogólny zarys bez szczegółów, w standardowym oświetleniu terenu, zaprzęgnąłem do pracy oprogramowanie QGIS, służące do opracowywania map i analizy danych przestrzennych. Jeśli chodzi o obróbkę danych geograficznych, jestem zupełnym laikiem, jednak zainteresowanie mapami pchnęło mnie kilka lat temu do pogłębienia swojej wiedzy na temat systemów informacji geograficznej (GIS). Ponieważ wcześniej bawiłem się w tworzenie map okolic Kowalowej, dane źródłowe miałem pod ręką — wystarczyło z nich skorzystać dla interesującego mnie obszaru.

Wynik tych eksperymentów dla obiektu wskazanego na powyższej mapie czerwoną strzałką był następujący (kolory niosą informację o różnicach wysokości terenu; wyjaśniłem to na przykładach w tekście o topografii Ługowiny):

Szaniec D
 
Szaniec D
 

Zarys kolejnego obiektu, wskazanego żółtą strzałką na wcześniej prezentowanej mapie, również jest dobrze widoczny na numerycznym modelu terenu:

Szaniec A
 
Szaniec A
 

Natychmiast rzuca się w oczy, że te kształty są zbyt regularne, by mogły powstać w naturalny sposób. Przyjąłem zatem roboczą hipotezę, że — cokolwiek to było — wykonali to ludzie. Oczywiście istnieje jeszcze niezerowe prawdopodobieństwo ingerencji kosmitów, ale ten pomysł chwilowo odłożyłem na półkę :)

I wtedy przyszedł jeden z tych momentów, które nazywamy olśnieniem. ,,To wygląda jak zarys jakiegoś dawnego fortu’’ — pomyślałem. No, to sprawa powinna być prosta. Jeśli to naprawdę był fort, powinienem go znaleźć na jednej z licznych archiwalnych map, które przechowuję na dysku twardym, ewentualnie na mapach online w cyfrowych bibliotekach.

Ale ku mojemu zaskoczeniu na żadnej mapie nie znalazłem nawet najdrobniejszego śladu pozostałości wojskowych umocnień — o ile oczywiście prawidłowo zinterpretowałem kształt ,,tego czegoś’’ jako fortyfikacji. W ogóle nie było w tym miejscu żadnego obiektu ani opisu.

Zacząłem od przeglądania kartograficznej Biblii każdego, kto interesuje się historią Dolnego Śląska — niemieckiego Messtischblattu w skali 1:25000 (w wersji z 1936 r.), stopniowo schodząc głębiej po drabinie czasu. W którymkolwiek roku bym nie był, na każdej mapie w tym miejscu były wyłącznie warstwice lub kreski (szrafy) pokazujące dość strome i wyróżniające się z długiego wypłaszczenia wzgórze bez nazwy. Messtischblatt podawał nawet jego wysokość — 657,4 m — i nic poza tym. Ot, górka jakich wiele.

Szaniec D
 

Fortyfikacje w Mieroszowie…

I wówczas przyszło kolejne olśnienie. Przypomniałem sobie o zapisanej kilka tygodni wcześniej książce pod tytułem Nowożytne fortyfikacje ziemne w Sudetach. Po krótkich poszukiwaniach okazało się, że domniemana książka jest pracą dyplomową Michała Filipowicza napisaną w 2019 r. na Uniwersytecie Warszawskim i opisuje dokładnie to, o czym mówi tytuł — tymczasowe, polowe budowle o przeznaczeniu militarnym w Sudetach. Pobieżnie zapoznałem się z bardzo obszerną pracą (ponad 500 stron, z tego dziesięć to bibliografia). Ponieważ dużą jej część zajmują mapy, które uwielbiam — dałem temu wyraz np. przy opisywaniu Ługowiny i Kowalowej — przejrzałem je dość dokładnie. Na jednej z nich znalazłem okolice Mieroszowa, a w spisie treści rozdział Fortyfikacje polowe okolic Mieroszowa. To wystarczyło, bym zatrzymał się dłużej w tym miejscu.

Fortyfikacje istniejące niegdyś w Mieroszowie nie leżą co prawda w obszarze moich zainteresowań, ale warto pokazać je na mapie (kliknij na mapie lub dotknij ją, by zobaczyć wersję monochromatyczną):

 

…i w Kowalowej?

Autor pracy dyplomowej pisze, że poza samym Mieroszowem ufortyfikowano również pewien obszar w Kowalowej. Dalsza lektura pracy i analiza zawartych w niej map oraz opisów upewniła mnie, że jestem na dobrym tropie, a moje przypuszczenie co do genezy ,,tego czegoś’’ jako fortyfikacji było słuszne. Wyglądało na to, że w Kowalowej istniały kiedyś szańce. Piszę w liczbie mnogiej, bowiem autor wskazał jeszcze kilka innych obiektów, które jego zdaniem są pozostałościami umocnień.

W tym miejscu warto podać definicje szańca, reduty i fleszy. Zaczerpnąłem je ze strony Stowarzyszenia Bastion:

Szaniec — określenie polowego lub doraźnie wykonanego dzieła lub elementu obronnego, przeważnie w postaci rowu i wału różnej konstrukcji (głównie ziemnej) i o różnym narysie. Stosownie do narysu rozróżnia się szańce otwarte (luneta, półksiężyc) i szańce zamknięte (reduta, fort). Stosowane były od wprowadzenia broni palnej do końca wieku XIX.

Reduta — niewielkie dzieło polowe, najczęściej zakładane na narysie czworoboku, niekiedy trapezu, stosowane jako dzieło zewnętrzne twierdzy lub dzieło zabezpieczające roboty oblężnicze. Reduty wyposażano z zasady w działobitnie.

Flesza — dzieło obronne (…) którego czoła stykają się pod kątem rozwartym większym od 120 stopni, a szyja jest otwarta.

Teraz przytoczę obszerny fragment pracy dyplomowej (z moimi skrótami), mówiący o tych umocnieniach:

Oryginalna kartografia ukazująca okolicę Mieroszowa dostarcza nam dużo ważnych danych. W szczególności okolice Kowalowej i znajdujące się tam szańce obozu warownego są bardzo dobrze czytelne. Poza samym rozmieszczeniem szańców, znane są także przekroje tych dzieł dające nam niemalże pełne wyobrażenie o dawnych fortyfikacjach polowych. Obóz składał się z czterech fortyfikacji rozmieszczonych na północno-zachodnim masywie Wysady (Garbatki). Do dnia dzisiejszego zachowały się dwa/trzy z nich. Niestety dość słabo widoczne w terenie, na skutek zalesienia, orki i spływu stoków.

Pierwszy z nich, czworokątny w narysie, opatrzony wysuniętą na północ działobitnią, następnie idąc dalej na wschód znajduje się mała flesza, i ostatni, najciekawszy z obiektów, usypany na szczycie stromego wzniesienia o narysie dwóch stykających się czworoboków. Fortyfikacje wyposażone były w zasieki, wilcze doły, czostki i palisady. Dodatkowo w dwóch z nich znajdowały się drewniane schrony z piecami i infrastrukturą do zimowania i bytowania w ich obrębie.

Z całości założenia nie zachowała się jedynie jedna z lunet. Zlokalizowana jest ona w zupełnie innym miejscu niż na mapie i ma narys fleszy. Prawdopodobnie pochodzi z wcześniejszych okresów fortyfikowania wzgórza tj. z lat 1759-1761. Fortyfikacje polowe Kowalowej były najprawdopodobniej jądrem całego systemu zasieków i drobnych dzieł polowych zabezpieczających granicę od strony Cesarstwa Habsburskiego.

Czas powstania szańców

Autor pracy sugeruje, że obiekty ponad Kowalową mogły być umocnieniami ,,wielokrotnego użytku’’ — budowanymi lub przynajmniej wykorzystywanymi podczas kilku kampanii wojennych, rozgrywających się w tych okolicach, od wojen śląskich po wojnę o sukcesję bawarską. Mówi o tym długi cytat z pracy, tym razem o datowaniu umocnień:

Problematyczne jest datowanie obiektów ulokowanych nad Kowalową (…) które są trudne do zinterpretowania. Ulokowane są one czołem w stronę granicy pruskiej. Nawet wysunięta bateria obiektu nr 105 ma na celu ostrzeliwanie oddziałów podążających z głębi Śląska i Sokołowska, jest ona dodatkowo flankowana szańcem nr 54, który zabezpiecza wejście do Mieroszowa i dalej do Czech od strony Śląska. Idąc dalej, obserwujemy zachowane dwie flesze nr 106, 108, które także posiadają umocnienia od strony prowincji śląskiej, a zwieńczone są otwartą szyją wychodzącą w kierunku Czech. Ponadto mogą one jedynie zabezpieczać drogą biegnącą z Sokołowska do Kowalowej, tuż nad nią piętrzą się dość wysokie góry uniemożliwiające jakikolwiek ostrzał. Jedynie obiekt nr 107 ma możliwość prowadzenia obrony z każdego kierunku, jednakże też jest ograniczony przez wyższe szczyty. Co ważniejsze, od południa za szańcami Kowalowskimi znajdują się wyższe wzniesienia, które w przypadku zajęcia przez wroga i mało realnemu wtoczeniu tam artylerii mogłyby poważnie zagrozić opisanej pozycji.

Czy zatem mamy na pewno do czynienia z pruskim obozem z czasów ,,wojny kartoflanej’’? Rozwiązań może być kilka. Jak już wcześniej wspomniano, możliwe, iż fortyfikacje Kowalowskie są jedynie rdzeniem całego systemu umocnień. Teren, na którym zostały usypane, to dość wysoko wyniesiony ponad dolinę rzeczną płaskowyż, gdzie spokojnie mogła by rezydować dość duża armia. Jest tam praktycznie płasko. Orka mogła przyczynić się do zatarcia śladów obiektów broniących terenu od południa.

Być może jest to także kolejny przykład fałszowania pruskich map. Skoro na jednej z przytoczonych map pomylony jest rok przebywania jednostek, a inne są nie opisane, to trzeba się zastanowić czy należy ufać tej kategorii źródeł. Może bowiem okazać się, iż mamy do czynienia nie z pruskim, a austriackim obozem warownym z 1761 roku. A mapy są jedynie inwentaryzacją austriackich umocnień. Jest to mało prawdopodobne, ale możliwe. Bowiem obiekty o numerach: 54, 105-108 idealnie zamykają wąski przesmyk w kierunku Mieroszowa i Czech. Broniąc tym samym przed wtargnięciem w głąb cesarstwa habsburskiego wrogiej armii. Następną hipotezą, nad którą należy się zastanowić, jest możliwość wtórnego wykorzystania wcześniejszych umocnień. Wydaje się to dość oczywiste, skoro mamy informacje o przebywaniu tu wojsk obu walczących stron w latach (1759, 1761-63, 1778-1779). Pozostaje pytanie, w jakim stopniu wykorzystano wcześniejsze fortyfikacje. Odpowiedź na to daje ujęcie lidarowe obiektu nr 105, pod którym na zachód widoczny jest ślad wcześniejszego dzieła polowego. Możliwe, iż część obiektów zniszczono i wzniesiono nowe, a te, które pasowały do nowej koncepcji, jedynie odnowiono. Często dochodziło do podobnych sytuacji, najlepszy przykład stanowią opisane w niniejszej pracy umocnienia Kamiennej Góry i Barda. Możliwe, iż dwie zachowane flesze (nr 106, 108) są pozostałościami po dawnych austriackich umocnieniach, a dwa czworokątne szańce po obiektach pruskich z wojny kartoflanej (nr 105, 107). Możemy zatem mieć relikty dwóch obozów warownych.

Rozstrzygnięcie opisanych wątpliwości wymagałoby podjęcia wykopalisk oraz kwerendy w Österreichisches Staatsarchiv in Wien.

Przyznam, że ekwilibrystyka autora w celu ,,dopasowania’’ czasowego wprawiła mnie w zakłopotanie. Zdaję sobie sprawę, że historycy muszą czasami ,,gdybać’’, jeśli nie dysponują stuprocentowo pewnymi źródłami. Nie jestem historykiem ani archeologiem i przyznam, że trudno mi było dopatrzyć się w niewyraźnych obrazach lidarowych opisanej z taką pewnością siebie przestrzennej orientacji szańców — otwarte w tym kierunku, artyleria usadowiona w kierunku takim a takim… Może moje oczy są ślepe na szczegóły, które ludzie badający fortyfikacje od lat widzą od razu? To całkiem możliwe. W każdym razie powyższe opisy wywołały u mnie zwątpienie. W końcu to, w którą stronę zorientowano szańce, ma kluczowe znaczenie — budowano je przecież czołem w stronę wroga, a nie własnego terytorium.

To, że szańce były budowane etapami, niszczone i budowane ponownie, jest oczywiście prawdopodobne, jednak chciałem ustalić dokładniej, z jakiego okresu pochodzą. Ale do tego potrzebowałem więcej danych.

To pruskie fortyfikacje!

W pracy dyplomowej zamieszczono mocno skompresowany, a przez to słabej jakości skan fragmentu mapy z zaznaczonymi szańcami:

Fragment mapy z szańcami (słaba jakość)
 

Nie jestem specjalistą od wojskowych umocnień, ale już pobieżna analiza mapy przekonała mnie, że szańce osłaniały teren położony na północ od nich, więc broniły się przed ewentualnym atakiem z południa. Zauważmy, że na pokazanej wyżej mapie południe jest na górze. Czoła fleszy oznaczonych jako B i C są skierowane właśnie na południe, w stronę dzisiejszej ulicy Malinowej i Mieroszowa — czyli w kierunku Czech, skąd mogły nadejść siły austriackie. Zaznaczone na mapie ciągi komunikacyjne (ścieżki) biegnące od redut A i D poprowadzono od północy — czyli od strony Prus. Jeśli umocnienia miały by bronić oddziały austriackie przed atakiem oddziałów pruskich, orientacja powinna być moim zdaniem odwrotna. Wejść do szańców nie umieszczono by przecież od strony spodziewanego ataku, tylko od strony przeciwnej — choćby po to, by zapewnić bezpieczną i dyskretną komunikację pomiędzy poszczególnymi umocnieniami czy dostawy żywności i wody. Rozumowanie podpowiadało mi zatem, że były to fortyfikacje zbudowane przez armię Prus.

Zderzenie ze ścianą i pomoc z Poznania

Próbowałem nawiązać kontakt z autorem pracy, by zadać mu kilka pytań. Namęczyłem się trochę, by z ogólnodostępnych źródeł wydobyć jego adres e-mail, lecz nie byłem pewien, czy jest właściwy i aktualny. Ponieważ przez kilka dni odpowiedź nie nadchodziła, spróbowałem innej metody. Napisałem do promotora pracy dyplomowej z prośbą o pomoc w nawiązaniu kontaktu z samym autorem. Dość szybko otrzymałem zaskakującą odpowiedź, że autor nie życzy sobie jakiegokolwiek kontaktu. Hmmm, cóż. Wyglądało na to, że w tym punkcie poniosłem porażkę. Co prawda kilka dni później autor napisał do mnie bezpośrednio, ale jego ,,odpowiedź’’ miała tak dziwaczną formę, że tym razem to ja wybrałem milczenie.

Skoro nie mogłem uzyskać pomocy bezpośrednio od autora, przyjąłem inną taktykę. Dokładniej zapoznałem się z rozdziałem o fortyfikacjach w okolicach Mieroszowa i wyłowiłem z tekstu nazwisko prof. Grzegorza Podrucznego, pojawiające się wielokrotnie w przypisach, wstępie do pracy i bibliografii. Odnalezienie prof. Podrucznego nie było trudne — jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pomimo początkowej nieufności, którą niechcący wzbudziłem, udało nam się nawiązać nić porozumienia. Informacje udzielone przez prof. Podrucznego znacznie wzbogaciły moją wiedzę i naprowadziły na nieudostępnione w internecie materiały.

Oto fragmenty mojej korespondencji z prof. Podrucznym:

Fortyfikacje, których relikty są w okolicach Kowalowej, powstały w czasie wojny o sukcesję bawarską. Były obsadzane przez regiment nr 31 (von Tauentzien) i był to jeden z sieci posterunków postawionych wzdłuż granicy z Czechami — podobne były w okolicach Kamiennej Góry i Przełęczy Kowarskiej. (…) szańce w okolicach Kowalowej są szczególne, bo możemy je jednoznacznie wydatować na 1778 rok. Co więcej, również tam toczyły się jakieś walki, ale na bardzo małą skalę.

(…) te obiekty były wprawdzie wykonane z ziemi, ale były tez wzmocnione drewnem, miały palisady, hiszpańskie kozły, wilcze doły oraz zasieki, czyli były skonstruowane z wielkim pietyzmem. Wyjątkowe było też zastosowanie elementów murowanych — konkretnie powstały tam dwa piece. (…)

Co prawda prof. Grzegorz Podruczny nie udostępnił mi fotografii map tych umocnień, ale potwierdził, że mapy pochodzą z Biblioteki Państwowej w Berlinie i wskazał sygnatury do dalszych poszukiwań. Kolejne kroki skierowałem wobec tego do Berlina — wirtualnie rzecz jasna. Po kilku dniach ożywionej korespondencji z bardzo pomocnymi i wyrozumiałymi pracownikami biblioteki uzyskałem prawdziwy skarb w postaci doskonałego skanu mapy, której wycinek zamieszczony został w pracy dyplomowej.

Okazało się, że istnieje jeszcze jedna wersja mapy tego obszaru, bardzo podobna w treści i formie do pokazanej wcześniej. Poniżej prezentuję obie, tym razem znacznie lepszej jakości (kliknij na mapie lub dotknij ją, by przełączać się pomiędzy obiema wersjami):

Powyższa mapa została pozyskana ze zbiorów Staatsbibliothek zu Berlin — Kartenabteilung (Dział Map)

Obie mapy potwierdziły informacje przekazane przez prof. Podrucznego — szańce w Kowalowej pochodzą z czasu wojny o sukcesję bawarską, bowiem dokładne datowanie zawarte jest w samym tytule: Posterunki regimentu von Tauen[t]zien koło Friedlandu (Mieroszowa) pod dowództwem księcia von Hohenlohe jesienią 1778 r.

Fragment mapy z szańcami (tytuł)
 

Dawniej i dzisiaj — porównanie map

Mając dobrej jakości archiwalną mapę sprzed niemal 250 lat pokusiłem się o jej dopasowanie do aktualnego terenu za pomocą oprogramowania QGIS. Wymagało to pewnych transformacji, głównie obracania i delikatnego rozciągania, ale efekt jest fenomenalny (kliknij na mapie lub dotknij ją, by przełączać się pomiędzy dwiema wersjami mapy):

 

Okazuje się, że obie osiemnastowieczne mapy z dużą precyzją oddają względne rozmiary, odległości i przestrzenną orientację poszczególnych obiektów. Pomimo tego, że stare dzieła kartograficzne nie odpowiadają współczesnej definicji mapy, i trzeba je niekiedy traktować jako dość dowolną wariację na temat stanu faktycznego, te dwie nieźle poradziły sobie z zadaniem odwzorowania terenu na papierze. Nie są to szkice, a całkiem wierne oddanie ówczesnej rzeczywistości. Najwyraźniej opracował je uzdolniony wojskowy kartograf lub oficer z solidnym przygotowaniem w dziedzinie kreślenia map.

Wygląd obozu nad Kowalową

Główny obóz zbudowano w bezpiecznym miejscu, na lekko pofałdowanym długim grzbiecie. Od południa teren łagodnie opada w kierunku ulicy Malinowej (na niemieckich mapach opisywanej jako Fuchswinkel, czyli Lisi Kąt — swoją drogą to ładna, oryginalna nazwa; aż szkoda, że polska komisja nazewnicza nie pozostawiła jej po 1945 r.). Od północy stoki są bardziej strome i opadają w kierunku ulicy Sokołowskiej oraz potoku Sokołowiec (na niemieckich mapach nosi nazwę Freudenwasser — może przez analogię do dawnego Freudenschloss, dzisiejszego zamku Radosno, poniżej którego jest źródło potoku Sokołowiec).

Jeszcze raz spójrzmy na mapę:

Plan całego obozu
 

Organizacja obozu była następująca:

  • duża reduta oznaczona literą A miała prawie kwadratowy kształt (tzw. narys) i była wysunięta najbardziej na zachód, na krawędź wypłaszczenia, które poniżej szańca zaczyna stromo opadać do doliny Ścinawki. Dawniej obszar w dolinie wyglądał inaczej niż dzisiaj, ale temu poświęcę oddzielny tekst w przyszłości,

  • niewielkie flesze B i C osłaniały namioty obozowe, oznaczone biało-niebieskimi prostokątami i literą L jak Lager (obóz). Flesza B najprawdopodobniej nie została zbudowana w miejscu, w którym jest na planie, ale gdzie indziej (o tym później),

  • reduta D o interesującym narysie wieloboku stała w najwyższym punkcie długiego na prawie kilometr grzbietu po jego wschodniej stronie — to właśnie ta ,,górka’’ o wysokości 657,4 m na Messtischblatcie, dzisiaj porośnięta lasem,

  • po drugiej stronie istniejącej do dzisiaj drogi, którą biegnie turystyczny Mieroszowski Szlak Dzika, na południowy wschód od reduty D, stał jeszcze niewielki budynek (tzw. blokhauz) oznaczony literą E, bez dodatkowej osłony w postaci wału lub palisady. Dla wyjaśnienia: blokhauz to budowla drewniano-ziemna, wznoszona wewnątrz reduty, lunety lub innego polowego dzieła fortyfikacyjnego (źródło). Ten obiekt również stanowi pewną zagadkę, której rozwiązanie pojawi się w czwartej części cyklu.

Wiedząc, gdzie w terenie znajdowały się skrajne reduty (A i D), zmierzyłem odległość na współczesnej mapie. Okazuje się, że dzielił je spory dystans — około 770 m. Dodając do tego blokhauz E widzimy, że główny obóz był rozciągnięty na przestrzeni mniej więcej jednego kilometra.

Zobaczmy to po nałożeniu zdjęcia lotniczego i rzeźby terenu (kliknij na zdjęciu lub dotknij go, by zobaczyć wersję bez opisów):

 

Inne mapy

Używając programu QGIS i fantastycznej wtyczki do niego o nazwie Relief Visualization Toolbox stworzyłem jeszcze kilka innych kompozycji mapowych, które na różne sposoby pokazują ten obszar. Poniżej cztery mapy — a właściwie osiem, bo każdą mapę można kliknąć, by zobaczyć alternatywną wersję. Centrum każdej mapy to mniej więcej środek odcinka łączącego flesze B i C:

 

 

 

 

Mapy (prawie) trójwymiarowe

Zapraszam na samodzielny ,,lot’’ nad terenem, na którym znajdował się obóz. Wizualizację przygotowałem na podstawie obu archiwalnych map w czterech wariantach — z uwzględnieniem hipsometrii (kolory kodują wysokości względne) oraz ,,czyste’’ (oryginalne kolory mapy) z nałożonymi poziomicami/warstwicami. Kliknij na miniaturce, by obejrzeć pełną wersję danego wariantu.

Mapy można powiększać i obracać w dowolnym kierunku. Możliwy jest również pomiar odległości, wysokości n.p.m. i różnic wysokości pomiędzy punktami.

Skrócona instrukcja obsługi jest pod symbolem w górnym lewym rogu mapy. Ukształtowanie terenu (a właściwie NMT, numeryczny model terenu) jest oczywiście przeskalowane w pionie, by podkreślić przemyślane, strategiczne położenie obozu, zwłaszcza reduty A, poniżej której wzniesienie, na którym zlokalizowano obóz, opada stromo do doliny Ścinawki.

Mapa A

Mapa B

Mapa B

Mapa B  

Co dalej?

Na razie byłem zachwycony ogólnymi mapami terenu i oglądałem je centymetr po centymetrze. Nie wiedziałem, że najlepsze jest jeszcze przede mną…

Wiemy już, jak zorganizowany był główny obóz na wzniesieniu ponad ulicą Malinową. A jak wyglądały poszczególne obiekty wchodzące w jego skład? Zacznijmy od najciekawszej i największej reduty, oznaczonej na mapie literą D. Opisałem ją obszernie w kolejnej, trzeciej części cyklu Fortyfikacje w Kowalowej.


Źródła

Nowożytne fortyfikacje ziemne w Sudetach, Michał Filipowicz

Nowożytne fortyfikacje polowe na Śląsku — zarys problematyki badawczej i konserwatorskiej, Grzegorz Podruczny

Numeryczny model terenu, Geoportal.gov.pl

Karty Ewidencji Stanowisk Archeologicznych udostępnione przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu, Delegatura w Wałbrzychu

Materiały kartograficzne (mapy i plany) udostępnione przez Staatsbibliothek zu Berlin oraz Landesarchiv Baden-Württemberg