Bracia Lumière? Nie, John Jäderström!

 

Od ponad 10 lat krąży legenda, jakoby bracia Lumière, ojcowie współczesnego kina, na początku XX wieku odwiedzili Sokołowsko (wówczas Görbersdorf), i uwiecznili je na fotografiach. Legenda urosła do takich rozmiarów, że tylko czekać, aż gdzieś na drugim końcu świata, w jakimś zakurzonym archiwum albo na strychu, ,,wypłynie’’ jedyna kopia filmu z Sokołowskiem, którą — ponoć, rzekomo, tak mówią — sławni bracia nakręcili…

SPIS TREŚCI (kliknij, by rozwinąć)
 

Prolog. Dygresja o Mikołaju Koperniku

Dawno, dawno temu, mniej więcej na przełomie tysiącleci…

…gdy nie było jeszcze cyfrowych bibliotek, w których setki i tysiące interesujących książek, artykułów naukowych oraz map można przeglądać niemalże jak w czytelni; gdy strony internetowe były proste i toporne, połączenia z globalną siecią drogie i powolne, a ona sama nie była tak zaśmiecona jak dzisiaj; gdy Facebook jeszcze nie istniał, a rolę dzisiejszych sieci społecznościowych pełniły grupy dyskusyjne; gdy nawet Google był zwyczajną wyszukiwarką, a nie konglomeratem niepotrzebnych usług i drapieżną, globalną korporacją…

…największą miłością mojego życia był Frombork — niewielkie miasteczko nad Zalewem Wiślanym, w którym dużą część życia spędził Mikołaj Kopernik. Przebywałem tam przez kilka tygodni każdego roku, większość podczas wakacji. Chłonąłem historię miejsca, niezwykły klimat Wzgórza Katedralnego i piękne położenie. W dzień i w nocy włóczyłem się po okolicy z paczką przyjaciół, których tak jak mnie gnała na północ Polski magia Fromborka, sława jego najbardziej znanego obywatela i możliwość korzystania z obserwatorium astronomicznego. Chodziłem śladami pana Mikołaja, jako wolontariusz oprowadzałem turystów po wieży, której onegdaj był właścicielem i użytkownikiem, codziennie pozdrawiałem jego podobiznę na pomniku. Po prostu ładowałem wewnętrzną baterię na kolejny rok.

Niemal każdego dnia przechodziłem wzdłuż i w poprzek kanału jego imienia. Kanału, który w dawnych wiekach służył jako źródło świeżej wody dla Fromborka, doprowadzając ją z rzeki Baudy i napędzając mechanizm umieszczony w ceglanej wieży i podnoszący tę wodę na wysokość kilkunastu metrów i dostarczający do wyżej położonych kanonii.

Z początku myślałem, że to tylko taka nazwa, że słowo Kopernik jest wytrychem w ,,jego’’ mieście — zgodnie z zasadą, że w Toruniu wszystko musi być piernikowe, w Krakowie zza każdego narożnika wyskakuje smok, a w Warszawie wszędzie można spotkać syrenę. Ale po pewnym czasie zadałem pytanie — dlaczego ten kanał nazywa się Kanałem Kopernika? ,,Bo podobno zbudował go Kopernik’’, usłyszałem. Aha.

Ponieważ takie odpowiedzi mnie nie zadowalają, a słowo podobno zasiało ziarno wątpliwości, zacząłem szperać.

Cała ta historia z Kopernikiem jako budowniczym kanału od pierwszej chwili wydawała mi się podejrzana. To, że sam nie machał łopatą, było bezdyskusyjne. Ale może mistrz Mikołaj faktycznie przyczynił się do wytyczenia przebiegu kanału w terenie? Skoro sam projektował swoje instrumenty astronomiczne i dokonywał pomiarów położenia ciał niebieskich, to mierzenie kątów miał w małym palcu. A do tego przecież sprowadzają się prace miernicze — dzisiaj nazwiemy je geodezyjnymi. Wierzyć mi się jednak nie chciało, że ten zajęty człowiek poza swoimi codziennymi obowiązkami — byciem sekretarzem swego wpływowego wuja — biskupa warmińskiego, administrowaniem dobrami kapituły, podróżami między Fromborkiem, Lidzbarkiem i Olsztynem, doskonaleniem sztuki lekarskiej i wieloma innymi sprawami — znalazłby jeszcze czas na prace miernicze i przedzieranie się przez chaszcze.

Skracając tę rozwijającą się jak rolka papieru toaletowego historię do niezbędnego minimum — moje wątpliwości były słuszne: Mikołaj Kopernik nie budował kanału nazwanego później jego imieniem. Czułem to podskórnie, ale interesowało mnie źródło tej legendy. Dowiedziałem się, że tym tematem zajmował się kiedyś prof. Bolesław Orłowski z Polskiej Akademii Nauk. Udało mi się nawiązać kontakt z naukowcem. Udostępnił mi kserokopię swojego artykułu z 1960 r. pod tytułem Legenda i prawda o pseudokopernikowskich wodociągach. Za zgodą prof. Orłowskiego przygotowałem wersję elektroniczną, która wymagała skanowania, poddania tekstu procesowi OCR, ręcznego poprawienia treści, zeskanowania rysunków i poskładania wszystkiego ,,do kupy’’. Drugim artykułem napisanym przez prof. Orłowskiego i odnalezionym przeze mnie w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego był tekst pod tytułem niepozostawiającym żadnych wątpliwości — Kopernik nie budował wodociągu we Fromborku. Ponieważ oba artykuły są obszerne, nad przygotowaniem ich w wersji PDF spędziłem kilka tygodni mozolnej pracy. Oba teksty zamieściłem na swojej ówczesnej prywatnej stronie WWW z odpowiednim komentarzem. Jeśli ktoś jest ciekaw treści, odnośniki do nich są na końcu, w źródłach.

Okazało się, że legenda ma swoje źródło w odległych czasach, i powstała wiele lat po śmierci Kopernika. Kto był jej autorem, niepodobna ustalić ze stuprocentową pewnością. Niektórzy badacze obarczali winą Jana Brożka — profesora i rektora Akademii Krakowskiej (dzisiaj to Uniwersytet Jagielloński), pierwszego badacza życia wielkiego astronoma. Ktoś z takim autorytetem nie mógł się mylić, pomyśleli zapewne jego następcy, i w ten sposób legenda o Koperniku-budowniczym zaczęła żyć własnym życiem. Później Brożek doczekał się rehabilitacji — to nie on wymyślił historię o Koperniku-inżynierze.

Ale mleko się rozlało i legenda raz puszczona w ruch była nie do zatrzymania. Około sto lat po śmierci Kopernika była już w pełnym rozkwicie. Kolejne sto lat później pojawiła się marmurowa tablica, na której autorytetem kapituły warmińskiej potwierdzono ten ,,niezbity fakt’’, że Mikołaj Kopernik wielkim inżynierem był. Od tego momentu (a nawet wcześniej) prawie nikt nie podawał w wątpliwość faktu, że to Kopernik kazał wodom rzeki Baudy płynąć kanałem do Fromborka. I tylko trochę zgrzytało w tej historii to, że ceglana wieża wodociągowa, która była nieodzownym elementem całego systemu, została zbudowana prawie trzydzieści lat po śmierci astronoma, zaś sam kanał powstał minimum pół wieku, może nawet całe stulecie przed jego narodzinami.

Sam fakt istnienia tablicy na wieży wodociągowej zamykał usta niedowiarkom. ,,A może tablica mówi nieprawdę? Skąd wiemy, że tak było?‘’ — niektórzy wciąż mieli wątpliwości. ,,Skoro jest tablica, to musiało być tak, jak na niej napisano’’ — odpowiadali inni, i to właśnie oni byli w większości. Tablica była przysłowiowym gwoździem do trumny dla tych, którzy powątpiewali w rolę Kopernika przy budowie kanału i wodociągu.

Dopiero w drugiej połowie XIX w., trzysta lat po śmierci Kopernika, niemieccy badacze sięgnęli do archiwów kapituły warmińskiej, ustalili daty budowy kanału i wodociągu, po czym — stojąc w obliczu faktów odczytanych z dokumentów — orzekli, że Mikołaj Kopernik nie miał nic wspólnego z tymi budowlami hydrotechnicznymi. Krótko mówiąc — Kopernik niczego we Fromborku nie zbudował.

Mimo chłodnego, naukowego podejścia i powołania się na niebudzące wątpliwości źródła pisane, legenda żyła nadal, zwłaszcza w polskojęzycznych publikacjach. Przetrwała do XXI wieku i… nadal ma się dobrze, co można sprawdzić przeglądając internet.

Ktoś może w tym momencie zadać słuszne pytanie — co ma piernik do wiatraka? Albo raczej — co wspólnego ma Kopernik z Sokołowskiem i tytułowymi braćmi Lumière? Jak się za chwilę okaże, całkiem dużo. Mechanizm legendy o Koperniku jako budowniczym wodociągu jest bowiem taki sam jak w przypadku historii o braciach filmowcach, którzy odwiedzili i sfotografowali Sokołowsko.

Żegnamy zatem Kopernika oraz Frombork, i znad Zalewu Wiślanego jedziemy prawie 600 km na południe, w Góry Suche — do Sokołowska.

Tu nas nie było. Louis i August Lumière

Starsi czytelnicy z pewnością pamiętają żartobliwe hasło Tu byłem. Tony Halik, pojawiające się w najmniej spodziewanych miejscach: zapisane flamastrem albo markerem, namalowane farbą albo wydrapane.

Odwracając to hasło napisałem tak jak w tytule tego rozdziału — Tu nas nie było. Louis i August Lumière.

Może wyraziłem się niezbyt jasno, więc jeszcze raz — bez znieczulenia, prosto z mostu napiszę coś, co nie przysporzy mi sympatii mieszkańców i wielbicieli Sokołowska:

Braci Lumière w Sokołowsku nie było.

Przepraszam, wiem, że to bolało, ale naprawdę musiałem to zrobić.

W niniejszym tekście postaram się dotrzeć do źródła legendy, która — jak w przypadku Kopernika — żyje już własnym życiem i jest bezkrytycznie powielana na dziesiątkach stron internetowych, a nawet w książkach, w tym zupełnie nowych, aspirujących do miana przewodników subiektywnych. Od razu też zdradzę, że praprzyczyną legendy jest błędne zrozumienie tytułu lub opisu do kilku fotografii.

Jak bracia filmowcy zamienili się w drzewa

Nie byłbym sobą, gdybym do sedna doszedł najkrótszą drogą. Dlatego najpierw zacytuję fragment uchwały Rady Miejskiej Mieroszowa o numerze LXX/393/2023 z 29 czerwca 2023 r., bo to od niej właśnie zaczęły się moje poszukiwania prawdy:

  1. Ustanawia się pomnikiem przyrody grupę drzew (2 szt.) gatunku Żywotnik olbrzymi (Thuja plicata), drzewo nr 1 o obwodzie pnia 275 cm (mierzonym na wysokości 130 cm), drzewo nr 2 o obwodzie pnia 285 cm (mierzonym na wysokości 130 cm), rosnących na działce 247/5, obręb Kowalowa, stanowiącej własność Skarbu Państwa, w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe Nadleśnictwo Wałbrzych.
  2. Pomnikowi przyrody nadaje się nazwę ,,Bracia Lumière’’.
  3. (…) Dostęp do pomnika przyrody od strony ul. Różanej w Sokołowsku, wzdłuż drogi prowadzącej do obeliska upamiętniającego dr Hermanna Brehmera w Sokołowsku.

Do uchwały dołączono następujące uzasadnienie:

Wniosek o ustanowienie pomnika przyrody złożyło Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe Nadleśnictwo Wałbrzych (…) Zaproponowano nazwę ,,Bracia Lumière’’. Proponowana nazwa pomnika nawiązuje do identycznego, bliźniaczego wyglądu dwóch drzew, które rosną od siebie w niedalekiej odległości (jak bracia) oraz…

Stop. Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu. Gdyby ograniczyć się do nazwania sąsiadujących drzew braćmi — bo są tego samego gatunku, w podobnym wieku i zbliżonych rozmiarów — trudno byłoby się do tego przyczepić. To, że nadano im nazwę po tych konkretnych braciach, to już kwestia umowna i miejsce do dyskusji. Bo w sumie dlaczego nie na przykład bracia Wright? Albo bracia Grimm? Albo Kastor i Polluks? Albo… Nie, może lepiej nie :)

Ale zapoznajmy się z dalszą częścią uzasadnienia (wytłuszczenie tekstu moje):

…oraz do historii Sokołowska, gdzie w sanatorium jednymi z gości w 1910 r. byli sławni bracia Lumière — wynalazcy i popularyzatorzy kina, którzy podczas swojego pobytu w tej miejscowości utrwalili ją na szklanych płytach.

Nie miałem wyjścia. Musiałem rozpocząć dochodzenie.

Śledztwo

Mam naturę sceptyka. Jestem wyczulony między innymi na wszelkie ,,naj’’ i na znanych ludzi, a raczej ich wizyty. Wydaje mi się, że rozumiem ten psychologiczny mechanizm, który każe nam się cieszyć, jeśli ta znana osoba czy ten sławny ktoś odwiedzili naszą miejscowość albo chociaż okolicę. Zatrzymali się na dłużej? Super, chyba im się u nas spodobało! A jeśli jeszcze do tego pozostawili materialny ślad tej wizyty — wpis w swoim prywatnym dzienniku, lokalnej księdze pamiątkowej czy zostali utrwaleni na zdjęciu — to już naprawdę dzika radość. Taka wizyta zawsze trochę nobilituje i podnosi rangę miejsca. Chociaż oczywiście każdy kij ma dwa końce, dlatego o wizytach niektórych sławnych (czy raczej niesławnych) ludzi wolelibyśmy zapomnieć i udawać, że nigdy nawet nie przejeżdżali w pobliżu…

Jak to zatem było z tymi braćmi Lumière? Byli w Sokołowsku czy nie byli? Zrobili te zdjęcia czy nie zrobili?

Pierwszy trop

Sięgnąłem do najbardziej oficjalnego źródła, na jakie można się powołać, nie licząc cytowanej wcześniej uchwały Rady Miejskiej — na stronę internetową gminy Mieroszów. Przecież to na jej terenie ustanowiono ten podwójny pomnik przyrody. Takie źródło nie może się mylić, prawda?

Prawda?!

Angry goose  

I przeczytałem:

Uchwałą Rady Miejskiej Mieroszowa ustanowiono pomnikiem przyrody dwa drzewa z gatunku Żywotnik Olbrzymi (Thuja plicata) w Sokołowsku i nazwaliśmy je ,,Bracia Lumière’’.

Nazwa nawiązuje do identycznego bliźniaczego wyglądu dwóch drzew, które rosną od siebie w niedalekiej odległości jak bracia. W santorium w Sokołowsku w 1910 roku gościli sławni bracia Lumière wynalazcy i popularyzatorzy kina. Podczas pobytu w miejscowości utrwalili ją na szklanych płytach. Drzewa posiadają obwód pnia 275 cm i 285 cm mierzony na wysokości 130 cm. Żywotniki zostały przywiezione do Sokołowska z Ameryki Północnej. Rosną przy szlaku do obeliska i grobowca dr Hermana Brehmera w Sokołowsku.

Czyli jest to niemal słowo w słowo to samo, co znalazło się w treści uzasadnienia uchwały. Nie powiększyło to mojej wiedzy, zatem szperałem dalej. Jednak na każdej stronie, na jaką trafiałem, powtarzała się ta sama informacja — zazwyczaj w formie krótkiej wzmianki w stylu Sokołowsko odwiedzili bracia Lumière i zrobili zdjęcia uzdrowiska, czasem z podaniem roku. Zdarzył się też wariant następujący (źródło):

(…) najsłynniejszymi z nich byli Bracia Lumière. Wiadomo jest, że nagrywali Sokołowsko podczas swojego pobytu — jednak nie wiadomo nic o taśmach z filmami. Jedyny raz natrafiano na nie podczas wystawy w Muzeum w Sztokholmie. Niestety po wystawie słuch o nich zaginął. Wielka szkoda, bo byłaby to niezwykła pamiątka, o nie tak bardzo odległych czasach.

Więc już nie tylko fotografie, ale również film? Ho, ho!

Szwedzki ślad

Ale mimo wszystko była to jakaś wskazówka. Muzeum w Sztokholmie! Obszar poszukiwań zawężał się. Wciąż jednak nie dotarłem do źródła legendy (a może jednak prawdziwej historii…? — szeptał mi do ucha diabeł siedzący na ramieniu).

Zaprzęgnąłem do pracy wyszukiwarkę zdjęć i grafik. Wpisałem najprostsze zapytanie, jakie przyszło mi do głowy: gorbersdorf lumiere photos. Oto efekt:

gorbersdorf lumiere photos search
 

Wchodzimy w pierwszy link, na stronę Tekniska museet, i widzimy to:

gorbersdorf lumiere photos search
 

Kluczowy fragment — podpis pod zdjęciem:

gorbersdorf lumiere photos search

A więc jednak Szwecja! Podpis głosi: Autochrom [braci] Lumière. Ogród zimowy dr. Römplera, Görbersdorf Śląsk. Zdjęcie wykonane w maju 1910 r.

No to pięknie. Mamy to! Fotografia, a w zasadzie autochrom autorstwa sławnych braci, naświetlony w Sokołowsku! Hura!

A może jednak nie…?

Metadane prawdę ci powiedzą

Przewijamy stronę dalej i analizujemy metadane zdjęcia:

gorbersdorf lumiere photos search    

I najważniejszy fragment:

gorbersdorf lumiere photos search    

Przetłumaczmy to, korzystając z internetowego tłumacza:

Produkcja: 1908-1915

Twórca przedstawionego obiektu: Jäderström, John

Sfotografowano: maj 1910

Fotograf: Jäderström, John

Akcesja: 1956

Darczyńca na rzecz muzeum: Jäderström, Iwan

Przeszukując zasoby Narodowego Muzeum Nauki i Technologii w Sztokholmie, bo tak brzmi pełna nazwa instytucji, która w 2024 r. obchodzi setną rocznicę istnienia, znajdziemy 8 (słownie: osiem) zdjęć z Sokołowska. Wszystkie wykonał John Jäderström. Żadnej nie wykonali bracia Lumière.

Ustaliliśmy sprawcę zamieszania — autora fotografii wykonanych w Sokołowsku. To nie bracia Lumière z Francji, tylko pan John Jäderström ze Szwecji.

John Jäderström

O nim samym informacji jest niewiele. Na szczęście dokładnie wiemy, jak wyglądał ów fotograf domu zdrojowego dr. Römplera jako 35-letni mężczyzna (źródło):

John Jäderström  

W jego biogramie czytamy:

Portret Johna Jäderströma, urodzonego 11 lipca 1861 r. w Folkärna Sn Krylbo Dalarna [oznaczenie miejscowości i regionu administracyjnego w południowej Szwecji]. Od 1894 r. mieszkał w Sztokholmie, prawdopodobnie był inżynierem budowlanym. Zmarł w październiku 1918 r. na hiszpańską grypę. Obraz został podarowany przez Ivara Jäderströma. Ivar Jäderström zmarł w Karlstad 15 lipca 1979 r. Był synem Johna Jäderströma.

Przypuszczam, że w treści biogramu jest pomyłka — syn Johna nazywał się Ivan, a nie Ivar. Przynajmniej tak twierdzi muzeum w Sztokholmie. Na jednym ze zdjęć wykonanych przez jego ojca widzimy Ivana w mundurze żołnierza piechoty armii szwedzkiej. Zdjęcie wykonano w Sztokholmie w 1908 r. (źródło):

Ivan Jäderström  

Na szwedzkim forum poświęconym zegarom i zegarkom znalazłem taki wpis z 2020 r.:

Ciekawostka! W zbiorach Muzeum Cyfrowego znalazłem ładne zdjęcie z pierwszej lub drugiej dekady ubiegłego wieku, wykonane przez fotografa Johna Jäderströma, przedstawiające jego syna Iwana w mundurze Svea Livgardes. Jäderström eksperymentował z nowo opracowaną wówczas metodą autochromii, dzięki czemu był w stanie robić zdjęcia w kolorze od 1908 roku. Pod jednym z mankietów znajduje się duży zegarek kieszonkowy zamontowany na skórzanym pasku wokół nadgarstka.

Istnieje też zdjęcie Ivana z żoną Inez, wykonane w lipcu 1909 r. (źródło):

Ivan i Inez Jäderström  

John Jäderström odwiedził Görbersdorf wiosną 1910 r. Miał wówczas 49 lat. Był tutaj w roli turysty czy pacjenta? Intuicyjnie postawiłem na pierwszą możliwość. Założyłem po prostu, że był dość zamożnym człowiekiem, skoro stać go było i na podróże zagraniczne, i na korzystanie z nowinki technicznej, jaką były autochromy wytwarzane we Francji przez Augusta i Louisa Lumière. Na pewno nie były to tanie rzeczy.

Ale gdy zacząłem oglądać wykonane przez niego w Sokołowsku fotografie (zaprezentuję je już za moment), zmieniłem zdanie. Chyba jednak był tutaj na kuracji. Skąd taki wniosek? Ponieważ niektóre zdjęcia opisane są jako wykonane w marcu, inne w kwietniu, a jeszcze inne w maju. Pan Jäderström spędził zatem w Sokołowsku kilka tygodni, może bliżej dwóch miesięcy. Skądinąd wiadomo, że leczenie gruźlicy trwało tygodniami, a nawet miesiącami. W 1910 r. nie istniała jeszcze szczepionka przeciwko gruźlicy — wynaleziono ją dopiero w 1919 r., zaś pierwszy człowiek został zaszczepiony w 1921 r. A może John Jäderström nie leczył gruźlicy, tylko inną, podobną chorobę?

Tak jak napisałem wyżej, informacje o panu Jäderströmie są szczątkowe, dlatego istnieje tutaj pole do domysłów. Pewne jest to, że zmarł w październiku 1918 r., a więc krótko przed zakończeniem wojny światowej, z powodu grypy hiszpanki. Był ofiarą drugiej fali tej choroby, o największej śmiertelności, podczas której zmarła większość zarażonych. Pandemia hiszpanki pochłonęła, według różnych szacunków, między 20 a 100 milionów ofiar — więcej niż cała pierwsza wojna światowa. Dla porównania: pandemia COVID-19 to 17-31 milionów zmarłych.

Zdjęcia wykonane przez Johna Jäderströma w Sokołowsku

Zapraszam do galerii autochromów z wizyty szwedzkiego fotografa w ówczesnym Görbersdorf, dzisiejszym Sokołowsku. Wszystkie pochodzą z kolekcji Tekniska museet w Sztokholmie. Cały zbiór ,,sokołowski’’ można znaleźć pod tym adresem, a wszystkie autochromy wykonane przez Johna Jäderströma i w 1956 r. podarowane przez jego syna Ivana muzeum w Sztokholmie są tutaj.

Zdjęcie nr 1

Pierwsza fotografia nosi tytuł Leśny potok w bukowym lesie (źródło):

Leśny potok w bukowym lesie

Zdjęcie nr 2

Druga fotografia nosi tytuł Niebieskie i białe zawilce (źródło):

Niebieskie i białe zawilce

Zdjęcie nr 3

Trzecia fotografia nosi tytuł Przebiśniegi itd. (źródło):

Przebiśniegi itd.

Zdjęcie nr 4

Czwarta fotografia nosi tytuł Szklarnia dr. Römplera — chodzi o palmiarnię (oranżerię) w dzisiejszym sanatorium Biały Orzeł (źródło):

Szklarnia dr. Römplera

Zdjęcie nr 5

Piąta fotografia nosi tytuł taki jak poprzednia (źródło):

Szklarnia dr. Römplera

Zdjęcie nr 6

Szósta fotografia nosi tytuł taki jak dwie poprzednie (źródło):

Szklarnia dr. Römplera

Zdjęcie nr 7

Siódma fotografia nosi tytuł Buk czerwony itd. w parku dr. Römplera (źródło i późniejsze o ponad 100 lat zdjęcie wykonane przez p. Marka Hostyńskiego):

Buk czerwony itd. w parku dr. Römplera

Zdjęcie nr 8

Ósma fotografia nosi tytuł [Rzeźba] “Chłopiec z butem w ogrodzie zimowym”, [dom zdrojowy] dr. Römplera (źródło):

Chłopiec z butem w ogrodzie zimowym  

Możliwe, że naświetlonych szklanych płyt było więcej niż osiem, które możemy oglądać online dzięki muzeum w Sztokholmie, jednak przetrwały tylko te. Łączna liczba autochromów wykonanych przez Johna Jäderströma jest nieznana. Muzeum posiada co najmniej 62 sztuki — tyle jest udostępnionych w internecie.

Źródło legendy

Mam nadzieję, że przekonująco wyjaśniłem, kto jest prawdziwym autorem zdjęć Sokołowska z początku ubiegłego stulecia. Teraz spróbuję wyjaśnić, jak narodziła się legenda o braciach Lumière.

Tak jak napisałem w rozdziale Pierwszy trop, jest dużo stron internetowych, które powielają informację o tym, że Görbersdorf odwiedzili sławni bracia filmowcy z Francji. Jednak porównując zawartość tych stron łatwo jest zauważyć, że ich treść jest bardzo podobna.

Ten mechanizm jest znany od dawna. Dobrze opisał go prof. Bolesław Orłowski w cytowanym już artykule Kopernik nie budował wodociągu we Fromborku:

Nie we wszystkich dziełach poświęconych Kopernikowi wspomina się o wodociągach (…) Wystarczy powiedzieć, że na siedemdziesiąt z górą prac, dotyczących tego problemu, tylko kilka zaprzecza legendzie, a prawie pięćdziesiąt zdecydowanie stoi na jej gruncie. Po bliższym jednak zapoznaniu się z tymi publikacjami dochodzimy do wniosku, że ich autorzy podają prawie zawsze niemal dosłownie przepisane fragmenty z artykułów swoich poprzedników. Tak więc oryginalnych prac, popierających tradycję, jest również stosunkowo niewiele. Ci z uczonych, którzy dali się zwieść na jej manowce, zajmowali się na ogół sprawą wodociągów jedynie marginesowo i nie zetknęli się z żadną rzeczową jej krytyką.

Nie dziwi fakt, że autorzy jednych stron kopiują treść od innych autorów. Ale jeśli tak się to odbywa, to musiała być ,,strona zero’’ (przez analogię do ,,pacjenta zero’’ w każdej epidemii). Zacytuję to, co udało mi się znaleźć (pełna wersja tekstu):

Najsłynniejszymi pacjentami sanatorium byli bracia Louis i Auguste Lumière, wynalazcy i popularyzatorzy kina. Lecząc się tu w 1910 roku utrwalili na szklanych płytach miejscowość i jej mieszkańców. Dzisiejszy los płyt jest nieznany, być może znajdują się w którymś z francuskich muzeów. W 2013 roku siedem z nich widział Marek Hostyński na stronach Muzeum Techniki w Sztokholmie, ale linki przestały być aktywne po zakończeniu wystawy. Pięć przedstawiało Sokołowsko, dwie Mieroszów.

Data publikacji lub ostatniej zmiany tej strony to 2 października 2017 r. Nie wiem, czy cytowany wyżej serwis internetowy jest ,,stroną zero’‘, ale na inną, opublikowaną wcześniej, nie trafiłem. W każdym razie w tekście pojawia się cenna informacja, że autochromy ,,braci Lumière’’ były widziane w 2013 r. Zatem legenda ,,żyje’’ od tego właśnie momentu.

Moim zdaniem mechanizm był prosty: niewłaściwe zrozumienie lub nadinterpretacja tytułu bądź opisu do zdjęcia. Występujące obok siebie hasła Lumière i Görbersdorf wywołały odpowiednie skojarzenie, a ono zadziałało jak klucz, który uruchomił lawinę zdarzeń. Nie były to jednak zdjęcia autorstwa braci Lumière, tylko wykonane techniką braci Lumière — niby drobiazg, ale bardzo istotny, bo zmieniający legendę w kupkę popiołu. Być może autor legendy nie powiedział wprost, że to autochromy braci Lumière? Bez dostępu do oryginalnej wypowiedzi, najlepiej zarchiwizowanej, nie mogę mieć pewności.

Trzeźwa ocena sytuacji

Wyłożyłem swój pogląd na tę sprawę. Wiem, że niektórzy podzielają moje zdanie o tym, że Auguste i Louis Lumière nie odwiedzili Sokołowska. Tych, którzy o tym słyszeli, ale wątpili, być może udało mi się przekonać. Jest jeszcze trzecia grupa, której żadne argumenty nie skłonią do zmiany zdania. I to im dedykuję jeszcze jeden, już ostatni fragment z pracy prof. Bolesława Orłowskiego:

Wydawać by się mogło, że publikacja ta spowoduje ostateczny upadek legendy. Tak się jednak nie stało. Większość autorów nadal chętniej dawała posłuch bardziej sensacyjnym informacjom zwolenników tradycji, chociaż były one bezpodstawne niż opartemu na dowodach naukowych odbrązowiającemu artykułowi poważnego kopernikologa. Dlatego też legenda jest ciągle żywa.

Dlatego doskonale zdaję sobie sprawę, że raz rzucona na żyzną glebę, ta historia będzie żyła już zawsze. Dlaczego? Bo tak to działa. Bo historia o braciach filmowcach jest atrakcyjna i ubarwia historię miejscowości. I chyba najważniejszy powód — bo wspaniale zazębia się z późniejszym o kilka dekad epizodem z życia reżysera Krzysztofa Kieślowskiego, na którym teraz jedną nogą opiera się Sokołowsko.

Jeśli zatem ktoś wierzy w wizytę braci Lumière w Sokołowsku wiosną 1910 r. — szanuję to. Ale zaprzeczam :)

Epilog. Gdzie Sokołowsko, a gdzie Kowalowa?

,,Chwila, chwila’’ — powie ktoś. ,,Mówisz pan, że ta strona jest poświęcona Kowalowej, tak? No to co tutaj robi Sokołowsko, które pan tak oczerniasz? Wytłumacz się pan!‘’.

Już tłumaczę. Owszem, na głównej stronie napisałem Strona poświęcona wsi Kowalowa na Dolnym Śląsku. Ale jest jeszcze reszta zdania: oraz jej najbliższej okolicy. A poza tym… Właśnie, byłbym zapomniał. Pomnik przyrody Bracia Lumière nie znajduje się w Sokołowsku, tylko w Kowalowej. I jeszcze coś, co dla niektórych zabrzmi jak bluźnierstwo — niedawno odnowiony grobowiec Brehmerów też jest w Kowalowej.

Nie wierzycie?

Proszę bardzo, oto mapa. Czerwona linia to geodezyjna granica między Kowalową (lewa / zachodnia strona) i Sokołowskiem (prawa / wschodnia strona):

Pomnik przyrody Bracia Lumière --- lokalizacja
 

A tutaj mapa interaktywna, ze wskazaniem na jedno z drzew:

I jeszcze dwa odnośniki do Centralnego Rejestru Form Ochrony Przyrody — mapa z lokalizacją Braci Lumière i szczegółowe informacje o pomniku przyrody.

PS. Jako pierwszy (prawdopodobnie) informację o faktycznym autorze zdjęć z Sokołowska podał p. Marek Hostyński na Facebooku (profil Korona Sokołowska) w opisie do zdjęcia czerwonego buka (źródło). Kilka lat później nieco dłuższą wzmiankę opublikował p. Paweł Polzer (źródło).


Źródła

Bracia Lumière

Życiorys braci Lumière (artykuł na Wikipedii)

Bracia Lumière. To oni wykonali pierwszą kolorową fotografię (ciekawy i obszerny artykuł na stronie Polskiego Radia)

Kolor zmienił fotografię. Pierwsza barwna odbitka została pokazana w 1861 roku (źródło jak wyżej)

116 Of The Oldest Color Photos Showing What The World Looked Like 100 Years Ago (wspaniała galeria autochromów wykonanych techniką braci Lumière)

Opis techniki autochromu (artykuł na Wikipedii)

John Jäderström

Galeria autochromów wykonanych w Sokołowsku wiosną 1910 r. (Narodowe Muzeum Nauki i Technologii w Sztokholmie)

Galeria autochromów wykonanych przez Johna Jäderströma (jw.)

Portret i biogram Johna Jäderströma (Muzeum Sörmland)

Sokołowsko i ,,wizyta’’ braci Lumière (wybrane źródła)

Sokołowsko: terror historii, ratunek dla Europy i bracia Lumière (,,strona zero’’ legendy?)

Sokołowsko — polskie Davos — zapomniany klejnot (o rzekomym filmie nakręconym w Sokołowsku przez braci Lumière)

Gdzie Görbersdorf, a gdzie Sokołowsko (o ,,subiektywnym przewodniku’’ Leszka Jodlińskiego)

Pomnik przyrody Bracia Lumière

Uchwała Rady Miejskiej Mieroszowa w sprawie ustanowienia pomnika przyrody (BIP Gminy Mieroszów)

Uchwała Rady Miejskiej Mieroszowa w sprawie ustanowienia pomnika przyrody (Dziennik Urzędowy Województwa Dolnośląskiego — bezpośredni link do pliku PDF)

Informacja o ustanowieniu pomnika przyrody (oficjalna strona internetowa gminy Mieroszów)

Mikołaj Kopernik

Kopernik nie budował wodociągu we Fromborku (Muzeum Historii Polski, projekt BazHum — bezpośredni link do pliku PDF)

Kopernik nie budował wodociągu we Fromborku (moja wersja elektroniczna artykułu prof. Bolesława Orłowskiego — bezpośredni link do pliku PDF)

Legenda i prawda o pseudokopernikowskich wodociągach (moja wersja elektroniczna artykułu prof. Bolesława Orłowskiego — bezpośredni link do pliku PDF)