Agnieszka Jeż — Sprawy Soni Kranz
Kowalowa i okolice w powieściach kryminalnych Agnieszki Jeż.
SPIS TREŚCI (kliknij, by rozwinąć)
Zamiast wstępu, czyli autor tłumaczy się przed światem
Lubię czytać książki, ale nie umiem o nich pisać, a tym bardziej ich recenzować. Nie udzielam się na portalach dla czytelników. Bardzo rzadko czytam opinie i recenzje innych osób. Jeśli już, to raczej po lekturze, niż przed otwarciem przedniej okładki.
Gdybym miał zbudować własne podium ulubionych gatunków literackich, to już od wielu lat na najwyższym stopniu stoi reportaż ze swoimi licznymi odmianami, zwłaszcza podróżniczy i społeczny. Najważniejszą częścią mojej domowej biblioteki jest kompletna seria Naokoło świata, wydawana przez Iskry w latach 1956–1994, licząca prawie 200 tytułów.
Miejsce drugie zajmuje literatura popularnonaukowa z różnych dziedzin, z naciskiem na szeroko rozumiane nauki przyrodnicze. Astronomia, fizyka, geografia — to moja ulubiona triada.
Trzecie miejsce to Stanisław Lem. Tak, wiem, że Lem to osoba, a nie gatunek literacki, ale synkretyzm, różnorodność tematów i form, jakie wyszły spod pióra i z maszyny do pisania tego autora skłania w mojej opinii do przyjęcia jednej z dwóch taktyk: albo stawiamy jego książki w bibliotece lub księgarni na różnych półkach, odpowiadających różnym działom (klasyczne sci–fi, futurologia, filozofia, bajki, dramat), albo stawiamy je wszystkie razem obok siebie i traktujemy jako osobowość ich (s)twórcy zamkniętą w okładkach. W mojej domowej bibliotece wybrałem tę drugą metodę.
Oczywiście są też inni autorzy i gatunki, po które sięgam przypadkowo lub po wieloletniej nawet przerwie, by rozszerzyć swoje horyzonty albo przypomnieć sobie to, co podobało mi się kiedyś — choćby po to, by skonfrontować moje ówczesne odczucia z dzisiejszym odbiorem tekstu.
Sonia Kranz — nowa mieszkanka Kowalowej

Czy napisałem coś o powieściach kryminalnych i/lub sensacyjnych? Nie? Zapewne dlatego, że są to gatunki, po które sięgam sporadycznie. Wiem, że mają one rzeszę wielbicieli i chyba nawet są najpopularniejszymi gatunkami literackimi w Polsce — a tak przynajmniej wynika z cyklicznych zestawień najlepiej sprzedających się tytułów i ich autorek oraz autorów.
Jesienią 2023 r. na facebookowej grupie dotyczącej lokalnych spraw zauważyłem wzmiankę o nowej książce, której akcja dzieje się między innymi w Sokołowsku. ,,No tak, znowu Sokołowsko’’ — pomyślałem. ,,Klątwa Olgi Tokarczuk działa’’. Nazwisko autorki było mi nieznane — Agnieszka Jeż. I pewnie pominąłbym tę informację jak wiele innych, które zalewają nas codziennie, ale dwie rzeczy skłoniły mnie, by wejść do króliczej nory jak Alicja w krainie czarów.
Najpierw był intrygujący tytuł — ,,Pomroka’’. Nieoczywisty i enigmatyczny. Sama książka była opisywana jako kryminał, dlatego — z powodów opisanych wcześniej — w tym momencie nie byłem przekonany, czy chcę się z nią zapoznać.
Przeważyło coś innego — miejsce akcji. Sceną zdarzeń są bowiem bliższe i dalsze okolice Mieroszowa. Dość nietypowo jak na opowieści o zbrodniach, najważniejszą osobą w tej i kolejnych częściach jest kobieta — Sonia Kranz, policjantka w stopniu komisarza, zesłana przez życie i polecenie przełożonych na głęboką prowincję, czyli… na posterunek w Mieroszowie. Poza bliską mi geografią całej serii doceniam również solidnie narysowaną postać głównej bohaterki. Umieszczenie akcji w Mieroszowie i Kowalowej ujęło mnie, zwłaszcza że topografia oddana jest bardzo wiernie, dlatego kilka tygodni po lekturze wysłałem do autorki długi list, z którego wyjmę obszerny cytat:
Wracając do ,,Pomroki’’ i jej geografii… Gdzieś na tym nieszczęsnym Facebooku przeczytałem, że akcja dzieje się również w Kowalowej, na ulicy Wczasowej. Wzbudziło to moje zainteresowanie, bo Kowalowa to nie jest miejscowość, w której coś się dzieje. Sokołowsko — wiadomo: sanatorium Grunwald (plus kilka innych), śląskie Davos (a może raczej Davos jest szwajcarskim Sokołowskiem…?), Krzysztof Kieślowski, cerkiew, no i parę innych fajnych miejsc. Trochę na uboczu, droga się kończy, może to tak ludzi przyciąga. Mieroszów — też wiadomo: miasteczko przed granicą, siedziba gminy, startowisko dla paralotniarzy i dobre miejsce wypadowe w okolicę. Pomijam drobny fakt, że w M. nie ma żadnego przyzwoitego pensjonatu ani nawet porządniejszej restauracji. Ostatnio miasto dorobiło się kebaba przy rynku i było to jedno z najchętniej komentowanych wydarzeń na Facebooku. Nawet władze gminy w osobach burmistrza i wiceburmistrza odwiedziły lokal w dniu otwarcia. Unisław Śląski — o, to jest ciekawe miejsce. Kościół ewengelicki trzyma się na słowo honoru (to dopiero będzie wydarzenie w mediach, gdy ta ledwo stojąca wieża zwali się na pobliską pastorówkę i zabije kogoś śpiącego w łóżku!), a zapomniany ewangelicki cmentarz zarasta. Ten w Sokołowsku doczekał się ratunku i odbudowy, ale w Unisławiu nikt nie będzie niczego naprawiał (to nie pretensje ani żal, po prostu stwierdzenie faktu. Większość prowincjonalnego Dolnego Śląska tak wygląda). Na drugim, ,,żyjącym’’ cmentarzu przy kościele katolickim rośnie piękna lipa, osiem i pół metra obwodu, siódme miejsce w Polsce, są powody do dumy. Powyżej wsi biegnie linia kolejowa z przystankiem na życzenie (właśnie tak, na życzenie, nie na żądanie) i krótkim tunelem. A na to wszystko spogląda Stożek Wielki, u stóp którego chcieliśmy (żona i ja) 15 lat temu kupić dom do remontu. Nie wyszło, trochę z życzliwą pomocą banku. Może i dobrze, bo pewnie remont trwałby do dzisiaj, jak to w starych domach.
Już następnego dnia otrzymałem odpowiedź — i tak oto zaczęła się moja przygoda z twórczością Agnieszki Jeż, o której wydawnictwo pisze tak:
Pisarka i felietonistka, filolożka polska i bałtystka. Z genów krakowianka i góralka, z urodzenia warszawianka. Obecnie mieszka w Sulejówku. Kiedy nie czyta i nie pisze — spaceruje. ,,Chodzenie to mój narkotyk’’, powtarza za Konwickim. Pozostałe uzależnienia to góry i ogród. W 2016 roku zadebiutowała jako autorka obyczajowa; od tamtej pory ukazało się blisko trzydzieści książek z jej nazwiskiem na okładce, w tym kilka kryminałów. Nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru.
Autorka ma na koncie ponad trzydzieści tytułów, ale ja skupię się na jednej serii, zatytułowanej Sprawy Soni Kranz. Prywatnie nazywam ją serią na P, ponieważ wszystkie tytuły to rzadko używane, a nawet zapomniane słowa rozpoczynające się literą ,,P’’: Pomroka, Pastwa i Przewina. Wkrótce (19 marca) nastąpi premiera czwartej części o obiecującym tytule Potrzask.
Czytelnicy, którzy znają komisarz Sonię Kranz, wiedzą, gdzie toczy się akcja kolejnych tomów. Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z prywatnymi i służbowymi perypetiami szefowej posterunku policji w Mieroszowie, mają przed sobą wiele do odkrycia. Zdecydowanie do tego zachęcam!
Śladami Soni Kranz, czyli podróż palcem po mapie
Wspomniałem już o mojej awersji (a może braku umiejętności) do pisania recenzji, prawda? A zatem nie będę omawiał treści i streszczał ,,Pomroki’’ i pozostałych tytułów. W zamian za to zapraszam w podróż szlakiem Soni Kranz. Podróż będzie nietypowa, bo za pomocą map, które uwielbiam pod każdą postacią — łatwo to zauważyć błądząc po stronie Kowalowa.eu. Tak jak napisałem chwilę wcześniej, od strony geograficznej wszystkie tomy serii Sprawy Soni Kranz pokazują przestrzeń akcji zgodnie z tym, jak wygląda ona w rzeczywistości, z drobnymi różnicami potrzebnymi autorce dla prowadzenia fabuły. Wszystkie istotne lub ciekawe z mojego punktu widzenia miejsca zaznaczyłem na zamieszczonej poniżej mapie. Kliknięcie na pinezkę wyświetla dymek z wybranym cytatem z książki i dodatkowymi informacjami. Co oczywiste, mapa najlepiej działa w trybie pełnoekranowym i na dużym ekranie.
- Zbliżanie i oddalanie — kółko myszy lub przyciski
i 
- Pełny ekran — przycisk

- Wyjście z trybu pełnoekranowego — przycisk

Każda powieść otrzyma swoją własną mapę. Na początek część pierwsza, czyli…
Pomroka
Według Słownika języka polskiego PWN pomroka to:
- prawie całkowita lub całkowita ciemność
- coś, co powoduje trudność w zrozumieniu, poznaniu czegoś
Alternatywny Słownik języka polskiego definiuje to słowo tak:
- książkowo: głęboki cień, niemal całkowita ciemność; mrok
- w przenośni: coś przysłaniającego informacje, utrudniającego poznanie lub zrozumienie
Wydawnictwo tak opisuje tę powieść:
Zamiana Wrocławia na Mieroszów, małe przygraniczne miasto, to nie jest awans. Komisarz Sonia Kranz traktuje tutejszy posterunek jak poczekalnię, którą będzie mogła opuścić, gdy uporządkuje życie prywatne. Sprawa zamordowanej i zgwałconej młodej dziewczyny zmienia jednak wszystko.
Czy to pojedynczy przypadek, czy kolejna ofiara w serii niewyjaśnionych napaści seksualnych sprzed lat?
Tropy się gubią, poszczególne wątki splatają w opowieść skomplikowaną jak losy tych ziem, na których po wojnie przestawiono zwrotnicę historii.
Agnieszka Jeż zdobyła moje serce tym, że jej bohaterka ,,zamieszkała’’ w Kowalowej, a dokładnie w Ługowinie, znanej bardziej jako ulica Wczasowa — opisywałem ją wielokrotnie na Kowalowa.eu. W liście do autorki napisałem:
Ulica Wczasowa jest tak bardzo na uboczu, że nawet niektórzy mieszkańcy okolicy nie wiedzą, że taka ulica istnieje. Ba, nie wiedzą o tym nawet kurierzy, którzy w teorii znają wszystkie zakamarki i najmniejsze wioski.
Sonia Kranz przemieszcza się najczęściej między Kowalową, gdzie mieszka, Mieroszowem, gdzie pracuje i Sokołowskiem, gdzie zostaje popełniona pierwsza zbrodnia i dzieją się inne istotne w jej życiu rzeczy. Czasem zagląda do Unisławia. W Pomroce odwiedzamy też kilka miejsc spoza gminy: Wałbrzych, Świdnicę i Kamienną Górę. Kluczowe dla fabuły okazuje się jednak Chełmsko Śląskie.
I w końcu obiecana mapa!
Pastwa
Według Słownika języka polskiego PWN pastwa to:
- dawniej: żer dzikich zwierząt
- dawniej: zdobycz, łup
Alternatywny Słownik języka polskiego definiuje to słowo tak:
- pokarm, żer dla dzikich zwierząt, najczęściej zdobywany siłą lub coś, co stało się ofiarą czegoś nieożywionego
Na ostatniej stronie okładki książki czytamy taki jej opis:
Zaginięcia zawsze się zdarzały. Niektórzy przepadali bez wieści, innych znajdowano martwych, byli i tacy, którzy celowo zacierali za sobą ślady. Waldemar Wilski rozpłynął się w powietrzu podczas swojego wesela.
Szybko się okazało, że nie był ideałem. Zmieniając stan cywilny, nie zmienił kawalerskich przyzwyczajeń. Wybrał wolność? Może dosięgnął go gniew kochanki lub zemsta nowo poślubionej żony?
Tropy biegną równolegle przez nieświęte życie Wilskiego, aż komisarz Sonia Kranz znajduje makabryczny dowód, że zaginiony naprawdę mocno wzburzył w kimś krew.
Dramatyczny przebieg morderstwa wydawałby się nieprawdopodobny, gdyby nie artykuł w starej gazecie — łudząco podobna zbrodnia wydarzyła się na tych terenach ponad sto lat temu.
Komisarz Sonia Kranz szuka śladów i motywów. Dolny Śląsk wciąga ją coraz mocniej — zawodowo i prywatnie.
I oto druga mapa:
Przewina
Według Słownika języka polskiego PWN przewina to:
- grzech, przewinienie, wykroczenie
Alternatywny Słownik języka polskiego definiuje to słowo tak:
- grzech, występek, przewinienie, wykroczenie
Na stronie wydawnictwa znajdziemy takie wprowadzenie do fabuły:
Dawne sanatorium w Kowalowej zaczyna nowy etap swojej działalności — skrytej i zasłoniętej przed oczami innych. Ani właściciel, ani pacjenci nie chcą rozgłosu. ,,Ostoja’’ — to obecna nazwa placówki — przyjmuje bowiem osoby uzależnione, które mają tu zacząć nowe, lepsze życie. Tadeusz Cichosz je kończy. Po kilku dniach pobytu w ośrodku zostaje znaleziony martwy w swoim łóżku.
Komisarz Sonia Kranz tego samego ranka obserwuje, jak w poszczególnych pokojach sanatorium zapalają się i gasną światła. Wydaje się, że to mogłaby być podpowiedź, kto zabił Cichosza. A jednak w tej sprawie nic nie jest oczywiste — ani przyczyna śmierci, ani motywacje tego, kto do niej doprowadził. W toku śledztwa okazuje się, że więcej niż jedna osoba miałaby powód, żeby pozbawić bogatego biznesmena życia, a tropy prowadzą do historii, która wydarzyła się w tym miejscu kilkadziesiąt lat temu.
Sonia, sąsiadka sanatorium, dopiero teraz ją odkrywa. Nie tylko zresztą tę, zamkniętą w pożółkłej teczce sprawę — także w sferze prywatnej pani komisarz dokonuje odkryć, które domagają się jej reakcji.
Dochodzenie splata się z życiem osobistym Soni Kranz. W obu przypadkach policjantka ma wrażenie, że uczestniczy w rozgrywce, w której inni grają znaczonymi kartami. Jaki będzie finał tych rozdań?
Czas na trzecią mapę:
Potrzask
Według Słownika języka polskiego PWN potrzask to:
- pułapka do chwytania zwierząt i ptaków, zamykająca się automatycznie
- miejsce, z którego nie można się wydostać
- sytuacja bez wyjścia
Alternatywny Słownik języka polskiego definiuje to słowo tak:
- pułapka do chwytania zwierząt w postaci automatycznie zatrzaskujących się szczęk; paść;
- w przenośni: sytuacja lub miejsce bez wyjścia; pułapka, matnia, zasadzka
Wydawnictwo Luna pisze o książce tak:
Rytualny mord nawiązujący do mrocznej historii regionu czy spektakl przygotowany po to, by odwrócić uwagę policji?
W dawnym kamieniołomie znaleziono zwłoki. Zabitemu odcięto głowę, a w klatkę piersiową wbito drewniany palik. Komisarz Sonia Kranz, patrząc na scenerię zbrodni, czuje, że przygotowano ją po to, żeby pchnąć śledztwo w niewłaściwym kierunku. Skojarzenia z dawnymi rytuałami wydają się nieprawdopodobne — do czasu, gdy okazuje się, że właśnie w tym miejscu ponad trzysta lat temu grasował upiór, który molestował kobiety, straszył i zabijał zwierzęta. Lokalna społeczność wydała na niego pośmiertny wyrok, pozbawiając go głowy i przebijając serce osikowym kołkiem.
Czy historia zapisana w archiwach zamku Książ ma jakiś związek ze współczesnym zabójstwem? A może wytłumaczeniem będzie dziwny tatuaż odkryty na udzie zamordowanego? Sonia Kranz prowadzi dochodzenie, łącząc daleko od siebie leżące kropki. W życiu prywatnym też zajmuje się kropkami — musi wreszcie zdecydować, czy postawić tę jedną, najważniejszą. Jakiego wyboru dokona?
I w końcu mapa z czwartej części:
Wybrane odnośniki do wydawnictw, recenzji i profili społecznościowych Agnieszki Jeż
Profil Agnieszki Jeż na Facebooku
Seria Sprawy Soni Kranz na Lubimyczytac.pl
Lista powieści kryminalnych Agnieszki Jeż na stronie wydawnictwa Luna
